Dziś od samego rana wszyscy biegali i głośno rozmawiali zakłócając mój błogi sen. Wreszcie zwlokłam się z łóżka i poszłam zjeść świąteczne śniadanie z rodzinką ;) Jeszcze chwyciłam kawałek makowca, którego ubóstwiam i trzeba było już się zbierać do wyjazdu. Jak co roku, w każde święta pojechaliśmy do Babci i Dziadka :) Podróż żadna, bo tylko jakieś 15 minut drogi od mojego domu :) Oczywiście zjechało się też rodzeństwo taty (na szczęście nie całe, bo byłoby jak w Święta Bożego Narodzenia... Dziadkowie nie mają dużego mieszkania więc przy stole siedzieliśmy jak sardynki w puszce a jak przyszło do dzielenia się opłatkiem to po chwili nie pamiętało się komu składaliśmy już życzenia więc uściskom i buziakom nie było końca ;p) Byli tylko dwaj bracia taty z żonami i dziećmi ;) Ach te dzieci...ile w nich niekończących się pokładów energii...Mój młodszy brat i siostra cioteczni w wieku 10 i 5 lat robią więcej hałasu niż całe przedszkole! Lubię dzieci, jednak po 2 godzinach siedzenia przy stole i słuchania krzyków, pisków i ganiania za nimi z zabawkami bywa męczące ;)
Wszystkim życzę Wesołych Świąt, smacznego jajka i bogatego Zajączka! A ja idę dalej spędzać czas ze swoją liczną rodzinką i krzykliwymi bachorkami ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz